Gorzka prawda o programach lojalnościowych




Firmy chcą zarabiać, to oczywiste. Aby zarabiały, muszą sprzedawać. Coraz więcej sprzedawać.
Kiedyś sprzedaż była prosta. Polegała na tym, że sprzedawca wystawia towar, a kupujący kupuje. To podstawowa zasada handlu.

Jednak z czasem zaczęły pojawiać się narzędzia, które pozwalają zwiększać sprzedaż. Można to nazwać Big Data, czyli duże zbiory danych, które pozwalają tak sterować produkcją, sprzedażą i innymi procesami w firmie, aby zwiększać zyski.

Jednym z takich narzędzi są programy lojalnościowe.

Sukces tego narzędzia wiąże się z tym, że treść komunikatu o korzyściach tego narzędzia zależy od odbiorcy. Co mam na myśli?

Otóż nabywca otrzymuje komunikat, że korzystając z programu lojalnościowego zyskuje:
– zniżki,
– paragon dostępny w aplikacji,
– punkty, które możesz potem wymienić na jakieś nikomu nie potrzebne gadżety,
– powiadomienia o promocjach itd.

Natomiast sprzedawca bardzo dobrze wie, że korzyści dla niego, to najczęściej:
– bezpośrednie dostarczanie nabywcom reklam swoich produktów w postaci gazetek reklamowych, czy promocji,
– zbieranie szczegółowych informacji o sprzedanych produktach, w połączeniu z danymi nabywcy (płeć, miasto, wiek i inne),
– częstotliwość zakupów danych grup ludzi,
– porównanie popularności pomiędzy sklepami w sieci itd.

Sprzedawcy po prostu zbierają jak najwięcej danych o nawykach nabywców, aby następnie wykorzystać je do zwiększenia sprzedaży.

Natomiast nabywca ma SZPIEGA w portfelu albo w telefonie oraz jest narażony na pobudzanie go do zakupów, w różny sposób, nawet pośredni (podprogowy).

Podprogowym działaniem na Wasz wybór sklepu może być samo logo sklepu w telefonie, które widzicie za każdym razem, kiedy przewijacie ikonki w smartfonie.

Ja od wielu lat nie korzystam z żadnych programów lojalnościowych, kart i aplikacji. Może nie zyskuję 1 zł na kupionym kurczaku czy lodach, ale korzyścią dla mnie jest to, że nie narażam się na niepotrzebne zakupy.

Czasem warto nie zarobić 1 czy 2 zł, ale mieć spokój i podejmować własne decyzje, bez wpływu innych.

Pamiętajcie! Nikt, nic za darmo Wam nie da. Za darmowe rzeczy płacicie inaczej, często nie gotówką, a swoimi danymi czy oglądając reklamę (pod różną postacią). Biznes jest biznes i musi zarabiać, a nabywcy traktowani są jak obiekty posiadające pieniądze, które trzeba zdobyć. Do tego stosuje się różne narzędzia i podejścia. Wyjątkiem mogą być jedynie firmy non-profit.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz jeszcze