Podejście minimalistyczne do produktów bankowych




W dzisiejszych czasach banki oferują nam różne produkty finansowe, zachwalając ich zalety. Można tu wymienić głównie: rachunki bankowe zakładane na selfie, konta oszczędnościowe czy lokaty, karty kredytowe i debety w koncie bieżącym, oraz oczywiście kredyty i pożyczki.

Czy jako minimalista potrzebuję ich wszystkich? Może to jest miejsce z potencjałem do minimalizacji? Jakie produkty są wystarczające dla minimalisty?

Swoją opinię opieram o moją wieloletnią pracę w różnych bankach oraz o prywatne doświadczenia, ale oczywiście to jedynie moje osobiste zdanie. Ty możesz mieć inne i sam odpowiadasz za decyzje w tym obszarze. Ja opowiem Ci jedynie o moim podejściu. Nie biorę odpowiedzialności za jakiekolwiek Twoje decyzje.

OK, wracając…

TAK! Według mnie to bardzo dobry obszar do minimalizacji, szczególnie teraz, w czasach koronawirusa. Możesz zaoszczędzić DUŻE pieniądze!

Zatem gdzie i jak minimalizuję posiadane produkty bankowe? Jak z nich korzystam?

  1. Ograniczanie kont bankowych. Teraz banki wprowadzają coraz wyższe opłaty za konta. Zatem jeśli masz ich kilka, to warto przejrzeć, czy czasem nie płacisz za konto, którego nie używasz? Ja niedawno zamknąłem konto, które jeszcze w zeszłym roku było darmowe, a w tym bank zaczął naliczać mi 21 zł miesięcznie. To bardzo dużo. Jak to zauważyłem, to włosy na głowie mi stanęły.
  2. Lokaty i rachunki oszczędnościowe – w czasach koronawirusa raczej nic na nich nie zarabiasz, nawet nie wychodzisz ponad inflację. Niestety trzymanie pieniędzy w domu nie jest bezpieczne, dlatego masz dwie opcje: albo zostawiasz na rachunkach oszczędnościowych (dla bezpieczeństwa), albo inwestujesz. Decyzję musisz podjąć samodzielnie.
  3. Debet w koncie bieżącym – to bardzo zły produkt dla klienta, a bardzo dobry dla Banku, ponieważ bardzo lekko się zadłużyć, a to oczywiście korzyść dla banku. Moje podejście jest takie, że nigdy nie biorę tego produktu. Są inne, bardziej bezpieczne dla mnie, jak pożyczki, kredyty czy karty kredytowe.
  4. No właśnie – karty kredytowe. Wspomniałem o tym produkcie, teraz rozwinę. Karta kredytowa jest z jednej strony potrzebnym produktem, ale z drugiej strony niebezpiecznym. Potrzeba posiadania karty kredytowej pojawia się, kiedy chcesz wynająć samochód czy hotel, ale niebezpieczeństwo posiadania karty to możliwość wydawania tak jakby nie swoich pieniędzy.

Ja uważam, że posiadanie karty kredytowej jest potrzebne, ponieważ czasem w Sieci czy za granicą nie da się inaczej zapłacić jak właśnie kartą kredytową. Poza tym jeśli mamy kartę kredytową, to stanowi ona pewne zabezpieczenie dla nas.

Oto podam Wam przykład z życia wzięty – kiedyś w delegacji służbowej zagranicznej okazało się, że nie mam wizy, aby kontynuować podróż. Wtedy z pomocą przyszła karta kredytowa, abym mógł kupić bilet powrotny do kraju. Kosz powrotu oczywiście zwróciła mi firma, w której pracowałem, ale jeśli bym jej nie miał, to byłby duży problem.

Dla mnie karta kredytowa to taki zasób awaryjnych pieniędzy. Nigdy ich nie wydaję na ubrania, codzienne jedzenie czy atrakcje. To pieniądze awaryjne.

Karty kredytowej nie noszę na co dzień w portfelu. Leży ona w domu. Zabieram ją jedynie na wyjazdy, szczególnie zagraniczne i korzystam tylko w uzasadnionych przypadkach. Ma ona limit w wysokości moich stałych 1-miesięcznych zarobków. Najważniejsze jest, aby po powrocie do domu lub najpóźniej po otrzymaniu kolejnej wypłaty – spłacić ją całkowicie. Wtedy mamy pewność że nie wpadniemy w spiralę zadłużenia.

  1. Ostatnim produktem są kredyty i pożyczki. Ja stosuję podejście – już mam wszystko, a kredyty i pożyczki biorę jedynie w uzasadnionych przypadkach – podobnie jak korzystam z karty kredytowej, ale na karcie mam niższy limit.

Jak widzisz również posiadanie produktów bankowych można minimalizować. Po co masz płacić za nieużywane produkty?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz jeszcze